Po zawiązaniu chusty zdecydowanie warto sprawdzić, czy wiązanie jest prawidłowo wykonane. Od jakości wiązania zależy utrwalenie pozycji dziecka, ale także prawidłowe odciążenie ciała rodzica. W przypadku kangura na przodzie warto sprawdzić następujące elementy:
WIązanie kangur – czy pozycja dziecka w wiązaniu kangur jest prawidłowa?
Czy stópki, kolana, łokcie, barki sa na równej wysokości?
Czy dłonie sa na wysokości buzi?
Czy głowa nie opada w bok? Do tyłu?
Czy plecki są lekko zaokrąglone na całej linii?
Czy panel chusty podpiera miednice i uda az po dolki podkolanowe?
Czy podudzia są otulone szeroko rozłożoną chustą, a węzeł jest dokładnie na środku?
Czy pozycja dziecka przypomina pozycję kuczną?
Czy chusta jest równo na dziecku?
Czy górna krawędź się uśmiecha?
Czy poniżej górnej krawędzi nie ma kiepsko napiętych pasm?
Czy po bokach dziecka chusta jest napięta?
Wiązanie kangur – czy postawa rodzica w wiązaniu jest prawidłowa?
Czy nie czuję nigdzie bolesnego ucisku?
Czy nie czuję się zmuszona/y do odchylania się w bok/do tyłu?
Czy mogę swobodnie poruszać głową we wszystkich płaszczyznach?
Czy nic nie uciska mi brzucha, piersi?
Czy rękawki są takie same? Nie nazbyt długie? Bez zmarszczeń?
Czy na plecach poły są rozłożone szeroko? Na całych żebrach?
Zawiązać chustę można na 101 sposobów. Kreatywni zawiążą nawet na sposobów 150. Ale o ile samo chustonoszenie jest wyrazem kreatywności i pozytywnie wyróżnia, o tyle w technice wiązania kreatywność i wyindywidualizowanie się 😛 nie zawsze są wskazane.
W wiązaniu najważniejsze jest bezpieczeństwo. I nie chodzi tu tylko o to, że dziecko ma nie wypaść na podłogę. Warto pamiętać, że natura wyposaża człowieka w jeden kręgosłup na całe życie, dlatego trzeba o niego dbać od początku. Nieumiejętna pielęgnacja oraz nieprawidłowe podnoszenie i noszenie dziecka mogą dać opłakane skutki dla obydwu kręgosłupów – niemowlęcego i rodzicielskiego.
na zdjęciu: autorka z dzieckiem w kangurku, lato 2010.
Z punktu widzenia pozycjonowania w chuście dziecka, im jest ono mniej dojrzałe, tym ważniejsze jest utrzymywanie zaokrąglonego kształtu plecków (kształt litery C). Zaokrąglenie to uzyskuje się nadając dziecku głębokie zgięcie w stawie biodrowym przy niewielkim odwiedzeniu nóżek. Odwiedzenie przekraczające 90 st. oznacza niemożność wprowadzenia głębokiego zgięcia w biodrze, a zatem utrzymuje miednicę w przodopochyleniu, a zatem prowokuje dziecko do odginania się i prostowania kręgosłupa. Czyli przy nadmiernym odwiedzeniu mamy spionizowane dziecko, co nie jest fizjologiczne w przypadku malucha, które nie osiągnęło jeszcze umiejętności samodzielnego siadania. Przyglądając się poszczególnym wiązaniom, największe odwiedzenie (podobne jak nosidła ergonomiczne oraz chusty elastyczne) wymuszają wiązania z krzyżem, np. 2x i plecak z krzyżem. Zatem jakie wiązania warto rozważyć dokonując wyboru dla własnego maleńkiego dziecka? Pośród wiązań z przodu najmniejsze odwiedzenie umożliwia kangur, za nim plasuje się kieszonka. Na plecach fizjologiczną pozycję daje plecak prosty. Na boku godny polecenia jest kangur na biodrze, a także zastosowanie chusty kółkowej z odwróconą krawędzią. Wybrane wiązanie ma odpowiadać etapowi rozwoju na jakim znajduje się dziecko i brać pod uwagę ewentualne wyzwania rozwojowe oraz ograniczenia.
Z punktu widzenia noszącego najmniej obciążający jest plecak prosty. Pozwala zamotać dziecko na indywidualnej wysokości, prawie nie zmienia środka ciężkości noszącego, jest też dość łatwy do zawiązania. Jednak preferencje, potrzeby i możliwości każdego noszącego mogą się róznić. Ewentualne ograniczenia ruchowe noszącego, jak również lęk, mogą wręcz wykluczyć zastosowanie tych wiązań, które z punktu widzenia kręgosłupa dużego i małego są optymalne.
Właściwe wiązanie to kompromis pomiędzy potrzebami dziecka a potrzebami, możliwościami i ograniczeniami noszącego. Sam jego wybór to połowa sukcesu. Druga połowa to wykonanie wiązania w sposób poprawny, czyli prawidłowe ułożenie dziecka, dociągnięcie chusty w sposób utrwalający to ułożenie, na tyle mocno alby ciężar dziecka został przeniesiony na rodzica i rozłożony na nim równomiernie. Diabeł tkwi w szczegółach – nawet umożliwiającego minimalne odwiedzenie kangura da się zawiązać rozciągając dziecku nóżki do szpagatu. Sama widziałam…
Przez całą sesję masażu oddychaj głęboko i spokojnie, bądź skupiona/skupiony na dziecku, patrz mu w oczy, przemawiaj do niego miękkim głosem pełnym ciepła i miłości. Ciesz się obecnością.
Moc dotyku dopasuj do preferencji dziecka, zwracaj uwagę na sygnały jakie wysyła. Przed 6 tygodniem życia dziecka stosuj sam ucisk, nie przesuwaj intensywnie rąk po ciele dziecka.
Nie omijaj żadnych stref ciała dziecka.
Świetną techniką masażu niemowlęcego jest masaż Shantala, wspaniale sprawdza się też masaż motylkowy. Pamiętaj jednak, że możesz masować swoje dziecko intuicyjnie, odnaleźć potrzebne gesty i ruchy w sobie, wyczuć i dopasować się do potrzeb dziecka. Ważne, aby stosować wyżej wymienione zasady. A najważniejsze – aby w ogóle dotykać dziecko często i regularnie, z miłością i akceptacją.
To od niego wszystko sie zaczyna. To nasze pierwsze doświadczenie ciała.
Budowanie relacji rodzica z noworodkiem realizuje się poprzez dotyk.
To w jaki sposób dotykasz ciała dziecka, jak je przewijasz, podnosisz, tulisz, odkładasz, przebierasz, ma znaczenie. Chusta umożliwi dziecku zgodne z jego potrzebą długie przebywanie na ciele rodzica. Pozwoli Ci jednocześnie zachować plecy bez bólu, a także wykonać codzienne obowiązki, które potrzebujesz wykonać, a które są trudne z dzieckiem w rękach. Dobór technik pielęgnacyjnych, a także propozycji zabaw, wiąże się w dużym stopniu z wiedzą o rozwoju dziecka, choć ona oczywiście nie zastąpi uważnej obecności rodzica, ciągłego kontaktu i wchodzenia w interakcje. Ten czas, który spędzamy z dzieckiem w intencji pogłębienia więzi, wspaniale jest oprzeć o techniki masażu Shantala
Relacja z noworodkiem opiera się na dostępności emocjonalnej rodzica. A gdy się jest zmęczonym, niewyspanym, obolałym, niepewnym, ma się za sobą trudne doświadczenia porodowe – trudno jest o wykrzesanie z siebie zasobów by być dostępnym. Terapia czaszkowo-krzyżowa może tu bardzo pomóc. Regulacja rodzica to szansa na regulację dziecka.